— Tyle rzeczy chodzi człowiekowi po głowie! — odparł i spojrzał wyzywająco ku szczytom drzew. — Ludzie coś za dużo o mnie plotkują! — dodał, otrzepując swoją kurtkę z igliwia.
— Cóż cię obchodzi ludzkie gadanie?
— No, sam nie wiem. Zresztą nigdy dotąd nie gadali nic poza tym, co sam już przedtem postanowiłem... choćby nie przyszło nawet do wykonania.
— Źle mówisz!
— Może źle, ale to prawda.
Usiadła w trawie, on stanął przy niej i zapatrzył się w dal.
— Mogę łatwo stać się takim, jak chcą ludzie, niech mi przeto dadzą spokój!
— Byłaby to jednak twoja własna wina!
— Możliwe! Ale ludzie też są winni, jeśli człowiek staje się zły! Powiadam: chcę mieć raz święty spokój! — wrzasnął i spojrzał ku orlemu gniazdu.
— Co ci się stało, Torbjörnie? — spytała.