Przypatrzył jej się uważnie i spostrzegł, że płakała.
— Nie! — odparł i wyciągnął dłoń.
Ale oczy jej napełniły się łzami, przeto nic nie widziała.
Po jakimś czasie cofnął rękę.
— Słyszałaś wszystko?
— Tak! — odparła i uśmiechnęła się, ale jej oczy były jeszcze bardziej napełnione łzami niż przedtem.
Nie wiedział, co mówić, przeto wyrwało mu się:
— Byłem może zbyt surowy!
Wyraził się bardzo oględnie. Spuściła oczy i obróciła się bokiem.
— Nie sądź o tym, czego nie znasz! — powiedziała łamiącym się głosem. Było mu nieswojo. Czuł się małym, strofowanym chłopcem, przeto, nie wiedząc, co wymyślić lepszego, rzekł: