— Przebacz mi!
W tej chwili wybuchła płaczem. Nie mógł znieść tego widoku, przystąpił więc blisko, objął ją ramieniem, pochylił się ku niej i spytał:
— Czy lubisz mnie trochę, Synnöwe?
— Tak! — szepnęła, szlochając.
— Ale to ci, widzę, sprawia przykrość!
Załkała jeszcze gwałtowniej i chciała się uwolnić z objęć.
— Synnöwe! — szeptał, przyciągając ją ku sobie. Położyła głowę na jego ramieniu i płakała rzewnie.
— Czekaj, pomówmy trochę! — powiedział, posadził ją na trawie i sam usiadł obok niej.
Otarła łzy i próbowała się uśmiechać, ale się jej nie udawało. Wziął ją za rękę i patrzył w oczy.
— Droga Synnöwe — pytał — powiedz, czemu nie mogę przychodzić do Solbakken?