O, jakiż wstyd!
Paliło ją całe ciało, zwłaszcza twarz, toteż kryła ją coraz głębiej w trawę. Leżała i znów stawały jej przed oczyma poszczególne momenty spotkania, widziała przed sobą jego piękną postać i zestawiała z tym własną niedołężność. Uczucie zawstydzenia wzrastało w niej coraz to bardziej.
Dźwięki dzwonków dolatujące z dala oznajmiły powrót trzody, a Mildrid leżała ciągle jeszcze w tej samej pozycji. Zerwała się, by doprowadzić wszystko do porządku. Nadeszła Beret i spostrzegła zaraz, że coś zaszło. Mildrid stawiała niedorzeczne zapytania i dawała jeszcze głupsze odpowiedzi. W ogóle zachowywała się w ten sposób, że Beret zdumiewała się i patrzyła na nią przerażonymi oczyma. Gdy nadeszła pora wieczerzy, Mildrid oświadczyła, że nie ma apetytu i siadła na ławce przed kolibą, a Beret nastawiła uszy jak wyżeł, który zaczyna coś węszyć.
Po kolacji Beret rozebrała się. Spały w jednym łóżku. Mildrid się nie zjawiała, przeto wstała po cichu, by zobaczyć, co się z siostrą dzieje. Wychodziła przed szałas kilkakrotnie, chcąc się przekonać czy Mildrid jeszcze tam siedzi i czy sama. Owszem, siedziała wciąż jeszcze na ławce samotna.
Nastała godzina jedenasta, potem nadeszła północ, pierwsza, a Mildrid nie przychodziła i Beret zasnąć nie mogła. Ale udała, że śpi, gdy siostra na koniec wróciła, stąpając jak można najciszej...
Beret usłyszała, że wzdycha ciężko, kładąc się do łóżka, że odmawia głuchym głosem modlitwę, z trudnością szepcząc wyrazy, na koniec usłyszała wyraźnie, jak Mildrid powtarzała kilka razy:
— Boże miłosierny, pomóż mi w tym! Pomóż mi, dobry Boże!
„W czymże to Bóg ma jej pomagać?” — pomyślała Beret.
Nie mogła zasnąć. Mildrid również nie umiała ułożyć się do snu, przewracając się z boku na bok. Na koniec zwątpiwszy, by mogła spać, odrzuciła kołdrę, założyła ręce pod głowę i leżąc na wznak wpatrywała się w ciemności. Więcej Beret nie widziała ani nie słyszała, gdyż zmorzył ją sen.
Gdy się rano zbudziła, siostry nie było w łóżku. Zerwała się. Słońce stało już wysoko, a bydło było dawno na paszy. Znalazła przyrządzone śniadanie, zjadła je więc pospiesznie, wyszła i zastała Mildrid przy pracy. Ale jakże mizernie wyglądała!