— Tak mi się chce pić! — wyrzekła na koniec z trudem.
Wstali, Jan rozejrzał się wokoło, ale nigdzie nie było wody.
— Tam niedaleko płynie strumyk! — powiedział. — Spocznij! I tak nie mogłabyś teraz pić wody, gdyż zaszkodziłoby ci to na pewno.
Siadł znowu, a ona przykucnęła przed nim na kamieniu.
— Całą drogę biegłam! — powiedziała, by się usprawiedliwić. — Zresztą nie jadłam obiadu! — dodała po chwili. — I w nocy nie spałam — uzupełniła.
Zamiast wyrazić jej współczucie, powodowany egoizmem zakochanych spytał porywczo:
— To pewnie i Mildrid nie jadła obiadu i nie spała w nocy!
— Mildrid już od dwóch dni wcale nie sypia i nie jada! Sama widziałam! — Pomyślała chwilę. — Jeszcze nigdy nie trafiło jej się nic podobnego — dodała z tragicznym wyrazem.
Wstał niezwłocznie.
— Czy możesz już iść? — spytał.