Nie była ona pierwszą zamężną kobietą, która czyniła przeciw mężowi ukryte wycieczki.
— Pani stanowczo nie ma powodu mówić do mnie w ten sposób.
— Istotnie; proszę mi darować.
Odpowiedź brzmiała trochę ponuro; jeśli się nie mylę pani domu była bliską płaczu.
— Usiadłem tedy przy niej i zacząłem:
— Mam to uczucie, droga pani, że pani potrzebuje z kimś pomówić, ale ja się do tego nie nadaję.
— Czemu? — spytała.
— Jeżeli już nie z innego powodu, to choćby dla tego, że taka rozmowa musi mieć ciąg dalszy, bo daje wiele do myślenia, a ja muszę dziś odjechać.
— A czy pan nie może powrócić?
— Czy pani życzy sobie tego?