— To jest właściwie mojem nieszczęściem.
Chciałem się zapytać, co przez to myśli, gdy drzwi jadalnego pokoju otworzyły się zcicha. Stina weszła z lampami.
Gdy opuszczała pokój, matka zapytała o dzieci. Stina odparła że właśnie szukają ich, bo ich niema na podwórzu. Pani domu nie zwracała uwagi na jej słowa.
— Kto jest Stina? — zapytałem, gdy drzwi się za nią zamknęły.
— O, to bardzo nieszczęśliwe stworzenie; miała ojca pijaka, który ją bił. Potem dostała męża pijaka, który ją też bił. Już nie żyje.
— Czy dawno jest już w domu państwa?
— Od chwili, jak spodziewać się zaczęłam pierwszego dziecka.
— Ależ to okropnie smutna towarzyszka dla pani.
— Naturalnie, że nie jest zabawna.
— Byłoby więc lepiej, żeby dom opuściła.