Żółta parasolka podpłynęła bliżej i teraz kołysała się lekko nad wielkim dołem. Czarne buciki spychały na dno poruszony piach, który obsuwał się cicho z nieprzerwanym szelestem.
— Wie gut es sich trifft, Oswald? Oswald, ich habe eine Bitte an Sie217.
— Was befehlen Sie, mein Schatz218?
— Czego sobie życzę? Czcigodnej, straszliwej i eleganckiej czaszki umarlaka. Bitte schön219.
— O ja, mein Schatz, aber zur grösseren Sicherheit, haben Sie Geld bei sich220?
— Oswald, Oswald, eine treue Seele... Das ist nicht mit Gold aufzuwiegen221.
Oficer obszedł dół i nie wypuszczając parabellum z dłoni, zbliżał się do chłopców. Żółta parasolka powiewała tam i sam. Oficer z leicą przy oku zwoływał opieszałych, którzy rozproszyli się po okopisku.
— Damen und Herren, still222!
— Totenstille223!
— Nicht wahr224?