I zapomniał o wierzbie — bo któż to spamięta?
I tanecznie wędrował od sali do sali,
I czuł, że tchom dziewczęcym brak jakichś korali,
I że coś powierzbnego w duszy mu się żali.
Aż oto strażnik bramny9 otrąbił po grodzie,
Że wierzba uzdrowiona w cudnej bezprzeszkodzie10
Przyszła, by odtąd szumieć w królewskim ogrodzie.
Król Asoka z pałacu wybiegł na spotkanie
I wyciągnął ramiona, i poglądał 11na nie,
Że się tak wyciągnęły i tak niezachwianie.