I przybyłej sam wskazał wcieleniem swej dłoni,

Kędy12 ma się zielenić i w jakiej ustroni —

I spełniła to wszystko tak, jak mówił do niej.

A w zwierciadle sadzawki aż do dna odbita

Jaśniała, przeciw niebu w fali wniebowzbita,

I szepnął król do siebie: «Tu niechaj rozkwita!»

A po nocy, gdy księżyc jarami13 się bieli,

I gdy wszystko posnęło i wszyscy posnęli,

Ona wyszła podwójnie: z ziemi i z topieli14.

I biegła, pątnikując15, po schodów marmurze