W głąb nieznanych pałaców — ku górze, ku górze,

Czyniąc kroki płochliwe, zwiewne i nieduże.

Do królewskiej komnaty chciała się przedostać

I wniosła do jej wnętrza niebyłą16 tam postać,

A własnemu wzruszeniu nie mogła już sprostać.

Ponad królem uśpionym tak długo — niedługo

Szumiała, aby senną uczcić go posługą,

I w pierś jego zieleni wlewała się strugą.

Król się zbudził i spojrzał w pośpiesznej zadumie,

I zgadnął, że go kocha, po szumie — po szumie,