Zbiegło się na te dziwy aż stu płanetników137,
Otoczyli ją kołem, nie szczędząc okrzyków.
Podawali ją sobie z rąk do rąk, jak czarę138:
«Pójmy duszę tym miodem, co ma oczy kare139!»
Podawali ją sobie z ust do ust na zmiany:
«Słodko wargą potłoczyć taki krzew różany!»
Porywali ją naraz w stu pieszczot zawieję:
«Dziej się w tobie to samo, co i w nas się dzieje!»
Dwojgiem piersi ust głodnych karmiła secinę140:
«Nikt tak słodko nie ginął, jak ja teraz ginę!»