Pieśń od wnętrza zieloną, a po brzegach kwiaciatą.

Wyszli święci z obrazów, bo już mają we zwyku150,

Że się garną śmierciami do śpiewnego okrzyku.

I Bóg przybył skądinąd, niebywały w tej porze,

Niebywały, lecz cały zasłuchany! O, Boże!

Grajże, graju, graj,

Dopomóż ci Maj,

Dopomóż ci miech, duda

I wszelaka ułuda!

Grał ci drzewne obłędy, sen umarłej zieleni,