I wszelaka ułuda!

I Bóg słuchał wzruszony, słuchał duszą bezkreśną22,

A w tej duszy mu było i ruczajno, i leśno,

I coś jeszcze miarkował23, i coś dumał na stronie,

I biegł żywcem do grajka, i wyciągał swe dłonie!

Święci, wiedząc, co czynią, w nagłej cudom podzięce

Poklękali radośnie, wziąwszy siebie za ręce,

Bo od kiedy świat światem, a śmierć jego obrębem,

Po raz pierwszy Bóg, płacząc, obejmował się z dębem!

Grajże, graju, graj,