I tak gwarząc, szli do dom — tam, gdzie dal i droga,

I na skręcie spotkali twarz w twarz — Płaczyboga.

Miał Płaczybóg źrenice — dalami posnute,

A w źrenicach na przemian — zadumę i smutę.

Trącił Maciej Macieja: «Chwila uroczysta

Pierwszy przemów do Boga, boś lepszy mówista». —

Rzekł Maciej: «Płaczyboże, co płaczesz uboczem, —

Chcę Ci mówić o wszystkim, ino nie wiem — o czem!

Pochwalona ta z Tobą znajomość bezkresna.

W lesie — nasze spotkanie. Dziej się — wola leśna!