Gdym cię jeszcze przyszłością miłował daremną!

Kto dziewczynę przybłąkał w twych pragnień ustronie?

Kto wypulchnił jej wargi i wyśnieżył dłonie?

W tęcze pawie wbóstwiony szalenizną ducha, —

Kto twe imię — twarz twoją wmawiał jej do ucha?

Kto miłości i smutku nauczył zawczasu,

Byś kochany był pierwej, nim wejdziesz do lasu?

Aleś ty — wzgardco pawia — zamyślił grześć w grobie

Tego, co los twój w piórach rozszeptał i w dziobie?

Boga chciałeś zmóc w ptaku? Nikczemny sen karła!