I dobrze nam, i barwno, gdy skrajem źrenicy
Pochwycimy mak w życie lub kąkol8 w pszenicy,
By dalej biec!
I dobrze nam, i skrzyście9, gdy wpobok10 cmentarza
Chata szybą od blasku oślepłą przeraża
Daleki step —
Lub gdy srebrem oparty o wierzchołek drzewa
Obłok — snem rozwidniony — na słońcu wygrzewa
Kudłaty łeb!
Bezmiar nozdrza nam szarpie i wre w naszym pocie,