I zamilkli, i patrzyli nawzajem w oczy —

A ponad nim i ponad nią wieczność się toczy.

III

Puściła po stole swawolący wianek

Puściła po stole swawolący15 wianek.

«Kto go chwyci pierwszy — ten mój ukochanek!»

Pochwycił tak ściśle, aż się kwiaty zwarły.

«Skąd ty jesteś rodem?» — «Ja rodem — umarły!»

«Co się stało wokół, że świat mi się mroczy?» —

«To ja własnoręcznie zamykam ci oczy...»