W świat, gdzie pierwszą ułudą jest ostatnie tchnienie —
I zaczęło się nowe — nieznane cierpienie.
Dzwony jeszcze dzwoniły. Nie słuchał ich wcale.
Szli ludzie — dotąd żywi... Minął ich niedbale.
Czczość dzwonów i daremność zrozumiał pogrzebu
I zmarłymi oczyma przyglądał się niebu.
Dziejba leśna, IV
IV
Miłość stroskana
Która godzina? Która w niebie zorza?