Co przemijając, nie minie.

I odtąd, odrzucone w świat, słońcem rozbłysły,

Straciły rozum i zmysły —

I całują te głazy i te martwe rzeczy,

Które duch zdeptał człowieczy.

Całują księżyc w studni, słońce wśród alkierzy25

I wiatr, gdy na wprost uderzy,

I gniazda, które burza strąciła przedwcześnie,

I kwiaty w polu i we śnie, —

I całują u źródeł szemrzącego losu