Obojgiem dusz!
Czy to śmierć się tak dymi w zdybanym35 bezkresie?
Tak, to — ona! To — ona! Bo tak właśnie zwie się.
Tchu w piersi brak!...
Trzeba przemknąć pomiędzy śmiercią a pokrzywą...
Cisak36 w nicość się gęstwi pogmatwaną grzywą,
Jak lotny krzak!
Jeszcze chwila — a niebo skończy się! Lecz niech no
Próżnie zowąd wybłysłe ku nam się uśmiechną
Zza mgieł i wzgórz,