Jakby do śpiewu. Choć śpiewu nie słyszę,

Wiem, że śpiewają — i wsłuchany w ciszę

Ich warg, niemotą drętwych beznadziejną,

Te słowa chwytam na pozór kolejno:

«Czy kto nas wyśnił? I skąd nasza dola?

I czy to prawda, że wracamy z pola?

I czy to prawda, że my w sobie — żywe?

Śnijmy się nadal — zgodne i cierpliwe!»

Choć słów tych nie ma, lecz słyszę je w chwili,

Kiedy pomyślę, że tak być powinno.