Rozgląda się po grobowcu.

Prześpię noc. Na noc całą dla świata — przeminę

I pomyślę, żem nabył śmierci odrobinę

Od tych zmarłych... A z taką odrobiną właśnie

Łatwiej mi już do Boga...

Przygląda się kolejno zwłokom.

Leżą tak grymaśnie...

Ten — na wznak, ów — na boku, a tamten — na brzuchu.

Coś w nich jeszcze się dzieje — pomimo bezruchu.

Może milczą — wsłuchani w podziemnych burz łoskot?