Trup dziewczyny. Trup świeży. Skóra jeszcze gładka.

Ileż to wiosen w kościach? Młodziuchna próchniatka.

I dłonie dołyszkami3 odwróciła blada,

Jak gdyby próbowała, czy właśnie deszcz pada?...

Można całą jej duszę pomieścić w jaskółce!

Zamyśla się na chwilę.

Na niej, jak na upchanej nicością pościółce,

Głowę do snu utrwalę na dowód pogardy

Dla tych zgręzów4 pogańskich! Sen będę miał twardy!

Układa głowę na piersiach dziewczyny i nogi przed się wyciąga.