I głos rozległ się echem i zamilkł niebawem.

Eliasz głosu Bożego słuchał mimopławem,

Ale biegu nie zwalniał. — «Smugo! — szepnął — Smugo!

Niech Cię z chmur tym imieniem wygarniam niedługo,

Nim zgaśniesz!... A, gdy zgaśniesz, znowu powiem: Boże!

Nie wiem, gdzie Twoje brzegi, a gdzie moje morze?

Lecz wiem, żem policzony pomiędzy Twe ptaki:

Chcę lecieć w Twoją przyszłość! O, daj mi lot taki!»

Zaiskrzyła się Smuga — i mrok bez oporu

Przyjął skrę... Coś błysnęło w pamięciach przestworu,