— «Tak, mogło być inaczej! Słowa śmiesznie złote

Dla zbłagania ciemności! Chcę iść w tę Innotę,

Chcę być tam, gdzieś nie bywał! Chcę walczyć sam na sam!

Niech czuję, że zwyciężam, lub wiem, że wygasam!

Chcę wzburzoną swodobą przekroczyć mą dolę!

Puść mnie tam — w bezbożyznę! Puść — na wolną wolę!

Postroń wszystko, co było! Nie poskąp mi lotu!

Już — z Tobą!... Już — bez Ciebie!... Nie żądaj powrotu!»

Smuga zgasła, i Eliasz wziął jej Zmrok za zgodę.

Wiatr pobruździł głąb nieba, jak jeziorną wodę,