Spragniony z nim spotkania, chcę go zmódz541 do zlotu
Przez odległość, co dzieli nas wśród burz łoskotu
I z żądzy mojej drwi —
Do zlotu, co tym śmielszy, im począł się górniej542 —
Do zlotu nie bez grozy, jak śmiertelny turniej,
Nie bez przelewu krwi!
Doskoczony mą strzałą, skrzydlaków zwyczajem
Spada młyńcem543 wraz z jakimś niebiosów rozstajem,
Bezmiaru pełen łup!
Jak gdyby z wieścią w dziobie spieszył przez otchłanie