Na umówione ze mną — dalekie spotkanie
Tu właśnie u mych stóp!
Kleopatra
W budynkach, na schron dziwom skleconych naprędce544,
Ludzie z wosku w pośmiertnym zastygli nieładzie.
Cisza, równa liczebnie tych milczków gromadzie,
Skupia się w byle słońca zdrobniałego cętce.
Tkwią te ciała o woni zagrzanej gromnicy
Na cokołach opiętych purpurowym suknem,
Co jak mundur odświętny sztywnej tajemnicy,