Zdradza pychę nicości każdym niemal włóknem.
Żądni mąk swych pokazu ci ludzie, jak mary,
Powtarzają bez końca zwyczajem pokuty
Zbrodnię, raz popełnioną545, lub cud nie do wiary,
Co ich wyzuł z istnienia, sam z śmierci wyzuty.
Na jaw z grobu dobyci próbują swej siły
W przybytku, który w słońca kąpie się kurzawie,
Jak szpital zmartwychwstałych, zwiedzany ciekawie
Przez tych, co nie zdołali zmóc jeszcze mogiły.
Korzystając z zachwianej przez żywych podłogi,