Pieszczota

Ten pąk róży, co dobył zaledwo102 pół skroni,

W uścisk liści od spodu tak czujnie ujęty!

Ten uśmiech, co się uczy i barwy, i woni —

Ten czar, co tym czaruje, że nierozwinięty!

Na palcach doń103 się zbliżam, by kroków odgłosy

Nie spłoszyły tej ciszy, w której trwa i rośnie,

I oczy przymykając, całuję zazdrośnie

Jedwab ciepły od słońca i mokry od rosy.

A po chwili, gdy dłonią muskając twe sploty,