Taki inny wzwyż rośnie.

Z odrobiną słońca w rdzawej blasze

Popod105 klombem polewaczka106 leży pusta.

Zdaje mi się, że dmuchnięciem zgaszę

Złotą muchę, co uderza w moje usta.

Obłok, prósząc przez drzewa

Skry107 ogniste, powiewa,

Jak płonąca w dal chusta.

Ta murawa, wychmarzona z rosy,

Mym się oczom tak narzuca, jak dziwota,