O, Boże, mój Boże — płacz bardzo wieczysty!

Takie było Matyskowe granie,

Zanim pieśni nastało konanie.

Grał w lesie Matysek na skrzypkach z jedliny —

I wygrał, i wygrał — śmiech zmarłej dziewczyny,

O, śmiechu niedobry, dlaczego się śmiejesz?

Dlaczego tak żywcem po lesie szalejesz?

Stłum grzeszną ochotę, zbarcz1 dźwięk swój — żałobą,

I rozpłacz się w niwecz — i przestań być sobą!

Nie przestał być sobą — i śmieszył sam siebie —