Idź miedzą poprzez pole, —

I rozpaloną głowę

Burzliwych pełną zórz,

Na maki purpurowe,

Mijając chabry, złóż!

Traw zieleń, błękit nieba

Raz jeszcze ujrzeć trzeba...

Przypomnieć jeszcze raz

Świat wokół nas...

— Widziałem sny ogromne,