Strumieniu, piersi chłodzący mi obie!

Ciało omyte fal twoich wezbraniem

Zbywa się nagle niewiedzy o sobie

I siebie pierwszym ogarnia kochaniem!

Bo któż mnie kochać potrafi zgadliwiej,

Niźli — ja sama? Któż baśń o pieszczocie

Spełni?... Kto dłonią, zagrzebaną w złocie

Mych włosów, w taki lwi sen rozegrzywi

Tę przędzę nikłą? Kto równy mi w szale

Usta pokrwawi o sen mój, nim pierzchnie?