W moim ogrodzie coś się znagliło i zaszemrało, —

Zaszemrało, jak gdyby ktoś się rozstał z niebytem.

Znam ja na pamięć jedną dziewczynę... Znam jej westchnienia

I mym ustom uległość pieszczotliwie zawiłą.

Nic w niej nie było, oprócz uśmiechu i przeznaczenia, —

I kochałem ją za to, że nic więcej nie było.

Znam taką duszę, co cmentarniejąc nie do poznania,

Sztuczną różę w śmierć niosła... Była niegdyś różystką130...

Skąd ten świat cały? — I róże sztuczne?... I czyjeś łkania?

I ja — w świecie, — i ptaki — i pogrzeby — i wszystko?