Trup anioła przelatał z bielmem śmierci w oku.

Dziwny zdał się w pobliżu ogrom tego ciała

I małość pustej śmierci, co w nim wciąż malała.

Skrzydłami się w pozgonny żal nad sobą śnieżył,

Co raz wyżej ulatał — co raz wyżej nie żył!

Stąd już blisko do Boga! Już Eliasz zobaczył,

Jak Bóg Smugą świetlistą w chmurze się zaznaczył.

Oczom była dostępna tej Smugi połowa,

Resztę, blednąc, zgadywał, a Bóg rzekł te słowa:

— «Chcę ci wyznać to, czego nie wyznam nikomu.