W jamach krecich, w łzach ludzkich, i w wargach, i w oczach,

Nawet w miazgach padliny, w tumanach bez treści

Jeszcze coś się mocuje, krząta i szeleści!

Cóżem jeszcze mógł czynić? Jaką wybrać drogę?

To — wszystko. Twór skończony. Nic nad to nie mogę!»

I głos rozległ się echem i zamilkł niebawem.

Eliasz głosu Bożego słuchał mimopławem,

Ale biegu nie zwalniał. — «Smugo! — szepnął — Smugo!

Niech Cię z chmur tym imieniem wygarniam niedługo,

Nim zgaśniesz!... A, gdy zgaśniesz, znowu powiem: Boże!