Noc zabije nas nie mieczem, lecz jaśminem i konwalią —

I zaciszem mogił — i oddechem sadu!

Prędzej pochwyć treść nocy i ucałuj, i spal ją,

Żeby po niej nie zostało ani śladu!

Wszystkim widmom chce się zginąć takim nagłym wielozgonem,

Żeby brak ich we śnie — był dla jawy ulgą.

A mój upiór śpi w jarze — na wybrzeżu zielonem10,

Gdy go znajdziesz, pusty cieniu, — zbudź i tul go!

Tam — wysoko i najwyżej — między niebem a nadrzewiem

Włóczy się srebrnawo — cisza i znikomość.