W moich żył sieci i kości gęstwinie!

Raniąc mię, sobie zadaje te rany,

Które mi w gniewu przeznaczył godzinie!

On razem ze mną hen — w dzikim ostępie

Z wiecznym się głodem w zapasach szamoce,

A ja z nim wspólnie zmorę życia tępię,

I z nim się wspólnie słońcu przeciwzłocę!

Kimkolwiek jesteś — czy Lwem niewidzialnym,

Czy wszechobecnym raczej Jaguarem, —

Węszę twe tropy w błękicie upalnym