A teraz śmierć sobie skarbi,
W jej mrok wydłużył już szyję,
Jeno garb jeszcze się garbi,
Pokątnie29 żyje i tyje.
Przeżył swojego wielbłąda
O równą swej tuszy30 chwilę,
Nieboszczyk ciemność ogląda,
A on — te w słońcu motyle.
I do zmarłego dźwigacza
Powiada, grożąc swą kłodą: