Co się po barwie poznają w błękicie!

Dwa sny o żaglach, skazane na wyląd

Wspólny w ciemności — mówcie, co widzicie?

Widzimy Czerwiec, zbłąkany wśród cieni,

Rozkwitły w nieba szafirowym skwarze

Bez drzew, bez kwiatów — a śniący w bezmiarze

O jagód leśnych padolnej czerwieni...

Widzimy gwiazdy, jak skrzą się i świecą

Skrytą zielenią, tajemnym szkarłatem

I, upojone swym własnym zaświatem