Kocham to ciało chore, co tai w zadumie

Czar tysiąca zmartwychwstań i śmierci tysiąca

I wie jeszcze coś więcej, niźli wiedzieć umie

Duch, co tylko raz jeden o śmierć się roztrąca.

Kocham dłoń, do wężowej nawykłą pieszczoty,

Paznokcie, zabarwione wypłowiałym różem,

Piersi, nigdy niesyte swej własnej zniszczoty32,

I dwa zęby u wargi, pokalanej kurzem.

Kocham pozór oddechu, co łamie pierś białą,

Szat, zużytych na cuda, postrzępione kraje —