Tam na mchu, kołysany obłędną wichurą,
Chciałbym pieścić dziewczynę obcą i ponurą,
Głaskać piersi ze świeżą od mych zębów raną
I całować twarz, ustom jako łup podaną —
I słyszeć, jak dokoła grzechu mej pieszczoty
Pląsa burza skuszona i mdleje grom złoty,
I zwierz ryczy, ciał naszych przywabiony wonią,
Ciał górnych18, wniebowziętych, co od ziemi stronią —
I chciałbym przez przygodny wśród gałęzi przezior19
Patrzeć, pieszcząc, w noc — w gwiazdy i w błyskania jezior