I za boga brać wszelkie lśniwo20 u błękitu,

I na piersi dziewczęcej doczekać się świtu,

A słońce witać krzykiem i wrzaskiem, i wyciem,

Żyć na oślep, nie wiedząc, że to zwie się życiem —

I pewnej nocy przez sen zaśmiać się w twarz niebu,

I nie znając pokuty, modlitw ni pogrzebu,

Jak owoc, co się paszczy żarłocznej spodziewa,

Z łoskotem i łomotem w mrok śmierci spaść z drzewa!

Spotkanie

Ponad tłumy błyskawic samochcąc21 wzniesiony,