I — niewiedzący — skomlał po psiemu.

A ona cicho, niby mogiła,

Pierś mu przydeptać stopą raczyła.

Niezmałpowana, nieprzedrzeźniona

Patrzyła w niego, jak rzężąc, kona.

Pozorzanie

Zanim dzień nastał, żeśmy w świat przybyli,

My — ród Pozorzan, nieśmiertelny ród, —

Żył niegdyś człowiek, twór jakiejś tam chwili,

Ten cudów nie znał, ale wierzył w cud.