Szał jego tęsknot wyczarował z mroku

Nasz byt, od zgonu wolny i od łez, —

A to się stało w tym roku... w tym roku,

Kiedy istnienie zatraciło kres.

On śnił w przestrzeni i wszystko mu było

Dalekie, pełne bezdroży i dróg, —

Rozpaczał w czasie, co z taką łkań siłą

Mijał, aż minął wysnuty zeń Bóg.

My poza czasem i poza przestrzenią

Trwamy, spełnieni od stóp aż do głów.