Panna Anna bólom wbrew

Od rozkoszy kona,

Błogosławiąc mgłę i krew!

Poprzez nocną ciszę

Idzie cudny, złoty strach...

A śmierć się kołysze

Cała w rosach, cała w snach.

Potem nic nie słychać,

Jakby ktoś na dany znak

Nie chciał już oddychać —