Trwał jeszcze słońca brzeg, —

A on na ciszę oczami skinął,

Zrozumiał coś i rzekł:

— «Nie mam ni chleba, ni sił, ni domu!

Jak ty, — bez jutra łkam.

To — ja, nieznany z klęski nikomu!

To — ja! Ten sam, ten sam!

Śmierć moja w jarach namiot rozpina,

Zagrodę — spalił wróg.

Gdy przedostatnia bije godzina,