Zaledwo ukryliśmy się w krzakach, nadbiegł Barbel z wędką w dłoni. Przykucnął nad brzegiem strumienia i zarzucił wędkę do wody. Siedział tak kilka godzin bez skutku. Rybka złota omijała przynętę. Zmęczony kilkugodzinnym wyczekiwaniem, Barbel wyjął wędkę z wody i położył obok — na trawie, aby po chwili wypoczynku znów ją do strumienia zarzucić.

Wówczas zwinny Chińczyk wynurzył się z krzaka, podpełznął do wędki i szybko złamał jej kończynę89, gdzie kryła się tajemnica istnienia Barbela.

Barbel — martwy — padł na trawę.

— Jesteśmy zbawieni! — zawołał Chińczyk. — Uchodźmy co prędzej z tej wyspy, gdzie na każdym kroku czyha na nas niebezpieczeństwo!

Natychmiast udaliśmy się wprost przed siebie, aby dotrzeć do brzegów wyspy. Żaden wypadek nie zatrzymał nas w drodze. Wkrótce stanęliśmy na brzegu morza, gdzie właśnie płynął w pobliżu okręt. Na dany przez nas znak okręt się zatrzymał. Wbiegliśmy wesoło na pokład. Wesołość nasza wzmogła się, gdyśmy się dowiedzieli, ze okręt właśnie płynie w stronę Balsory.

Zakończenie

Załoga okrętowa składała się z rozmaitych osób. Uwagę naszą zwróciła pewna piękna dziewczyna oraz pewna wiekowa już, ale bardzo miła jejmość. Dziewczyna okazała się córką jednego ze sławnych podróżników, zaś jejmość — wdową po kupcu perskim. Dziewczynie było na imię Arkela, zaś jejmości — Barabakasentoryna. Arkela oczarowała mnie od pierwszego wejrzenia. Oświadczyłem się jej niezwłocznie i zostałem przyjęty. Wuj Tarabuk zachwycił się otyłą nieco postacią Barabakasentoryny. Idąc w moje ślady, nie zwlekał ani chwili, jeno od razu wyjawił jej chęć ożenku.

— Zgodziłabym się na ożenek, ale pod warunkiem, że zmyjesz z twarzy te czarne cętki, które cię szpecą i czynią podobnym do murzyna — odrzekła Barabakasentoryna.

— O, Barabakasentoryno! — odpowiedział wuj. — Te czarne cętki są literami, które się wiążą w słowa cudowne! Wiedz, że na powierzchni mego ciała kazałem wydrukować moje poematy, jestem bowiem poetą. Będziesz więc miała we mnie i męża, i książkę do czytania.

— Nie znoszę książek i nigdy ich nie czytam — odparła Barabakasentoryna. — Nie cofnę mego warunku. Jeśli chcesz mnie posiąść, musisz zmyć z twarzy ten druk przebrzydły.