Gdyśmy na pokład wrócili, kapitan zaraz na wstępie zwrócił się do starego marynarza.
— Czy masz — zapytał — spis załogi okrętowej, który ci dałem przed godziną?
— Do usług pana kapitana! — odpowiedział marynarz i służbistym ruchem dłoni wyciągnął z kieszeni list diabelski, który tym samym ruchem podał kapitanowi.
Jęknąłem.
— Kto tam jęczy? — zapytał kapitan.
Nic nie odpowiedziałem.
Kapitan rozwinął w czworo złożony list i przez chwilę pogrążył się całkowicie w czytaniu, po chwili zaś ukosem spojrzał na starego marynarza.
— Cóż ty mi za brednie dałeś do czytania? — zapytał głosem zniecierpliwionym i oddał z powrotem marynarzowi list diabelski.
Marynarz list pochwycił w obie dłonie i przysunął go blisko do oczu.
Jęknąłem po raz wtóry.